Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2010
luty
styczeń
2009
2008
2007
2006
2005

Bibliografie

NaszaKlasa
MoiKrewni
Allegro
Bank
Osloskop
Pińczów
WOŚP
YouTube

statystyka
GG e-mail
Logowanie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


08.02.2010 (17:51)

Minął weekend zawieszony we wkurwiającym braku wiadomości, ale dziś poniedziałek i są kolejne terminy - notariusz w piątek o trzynastej, wyprowadzka z końcem maja. A mówiłam Staremu, żeby się nie martwił moimi i Młodego dojazdami ze wsi na angielski. No i proszę - angielski się kończy z końcem maja.

Ponieważ minął już ten miesiąc od powrotu z sanatorium, w ciągu którego miało mi się polepszyć, to wreszcie poszłam dziś do lekarza. Dostałam skierowanie do neurochirurga i wymyśliłam sobie, że pójdę do mojego, tego, który mnie operował te ponad pięć lat temu.
Dzwonię tam do nich i cóż? Można się umówić, ale terminy mają czerwcowe. Jakie śmieszne, mało nie padłam! No to co mi pozostaje? Wiadomo, prywatnie, czyli jak zwykle.

A poza tym dzieci mi się starzeją, przeżywam pierwszą sesję egzaminacyjną Młodej, której właściwie nie przeżywam i nie wiem nawet, kiedy ma jakie egzaminy, ale mam to gdzieś, do cholery, chyba na piątym roku studiów wreszcie nadszedł czas! A ona dzwoni tylko po każdym egzaminie i składa meldunki, ale nie chce mi powiedzieć, kiedy ma następny. No to nie!
A Młody wyspał się w lesie w śniegu tydzień temu z piątku na sobotę w ramach szkoły przetrwania i akcji: Masa_Siła_Rzeźba_BrakRozumu. Ale nic mu nie było, a nawet przestało go boleć gardło!

Komentuj (4)

03.02.2010 (21:34)

Podpisaliśmy w biurze nieruchomości aneks do umowy, w piątek ma być wiadomo, czy ci ludzie dostali wreszcie ten swój kredyt.
Gotowy jest też aneks do naszej umowy kredytowej (co to było błędne sformułowanie: "dom w zabudowie bliźniaczej") i jutro podpiszemy go w banku.
Aneks do aneksu do aneksu z pewnością też przed nami. Ale notariusz umówiony na wtorek.

I może już niedługo będzie tak...

stąd:




tam:



http://www.zumi.pl/

Najlepszą rzeczą do czytania jest dla mnie obecnie forum Muratora. Spędzam nad nim długie godziny i uczę się tylu nowych rzeczy, które przydadzą mi się kiedyś z pewnością.
(1284)

Komentuj (2)

30.01.2010 (11:42)

Śnieg zasypał nas z uszami. Samochód stoi na parkingu i już go prawie nie widać. Z chodników na ulicę można się przedostać tylko w określonych miejscach, gdzie są zrobione przekopy. Taka zima, jak normalnie była prawie co roku, kiedy byłam mała. Pfff!
Mieliśmy jechać do pobliskiego tartaku, oblukać, czy maja tam jakieś fajne deski. Ale cóż, zasypało. A miałam jedno wolne popołudnie w ciągu ostatnich dwóch tygodni – i się zmarnowało.
Stary narzeka, że ja nigdy nie mam czasu. No ale co ja mam na to poradzić?

Zauważyłam dziś, wchodząc z balkonu do pokoju, że nasz sufit jest za nisko. Wchodzę, patrzę, widzę sufit; tak nie powinno być. W tamtym domu sufit jest dużo wyżej.
A na balkonie byłam względem sikorek. Widziałam dwie wczoraj na mojej brzózce i pogalopowałam dziś po słoninkę. Może się dadzą zwabić.

Wczoraj dzwonił wreszcie pan agent nieruchomościowy. Ponieważ nasi Kupujący mają jakieś formalne trudności z kredytem (a najprawdopodobniej trafili na nieprofesjonalnego doradcę kredytowego, który nie o wszystkich potrzebnych kwitkach ich poinformował), musimy więc podpisać aneks do umowy przedwstępnej, bo wszystkie wcześniej ustalone terminy tracą aktualność z końcem stycznia i trzeba je poprzesuwać.
Natomiast dobrą wiadomością jest, że wyjaśniły się wcześniejsze niedomówienia między państwem S., od których kupujemy dom, a ich Sprzedającym.
Oprócz tego pan agent poinformował mnie, że na 9 lutego mamy wstępnie umówionego notariusza. Miejmy nadzieję, że termin ten będzie mógł stać się ciałem.
(1140)

Komentuj (2)

27.01.2010 (22:38)

Czekamy, czekamy i nic. Dostaną, nie dostaną, nie wiadomo. Niby byli pewni że dostaną. Ale zawsze może być jakieś "ale".
Jestem znów w tym samym miejscu, co kiedyś przedtem - chciałabym, żeby coś już ruszyło z miejsca, nawet jeśli to ma być wiadomość, że ci ludzie nie dostali kredytu i zrywa się cały ten misterny łańcuch.

Bo tak, jak teraz to ja nie mogę, nie mogę żyć w takim nie_wiadomo_czym.
Nie wiem, czy ja jestem ta osoba, która zaraz kupuje dom na wsi, czy ja jestem ta osoba, która na razie nie kupuje domu na wsi.

Nie wiem, gdzie jest moja głowa. Męczy mnie to i zżera moje siły.
(1068)

Komentuj (4)

26.01.2010 (11:58)

Czekamy, czekamy...
Mam tyle nagromadzonej pozytywnej energii, że mogłabym zacząć latać. A tymczasem muszę spętać sobie obie nogi razem i czekać.

Dom dla psa wsiowego nadal poszukiwany.
(1020)

Komentuj (1)
Blogi
Ela
Elfka
Megaira
MotylaNoga
Iskra
Yen
Książę
Meri
Snafu
Wawasapki
Dzas
Gliniany
Wszczebrzeszynie
DrLecter DrMorfeusz
Barbarella Haniuta Soso
Pierwsza Sistermoon
Nie tylko zdjęcia
CudaMerigold
Dulbeb
Dyzek
Jacek
KrapkowyFotoblog
LeśneDrogi
PhotoMeg
PhotoMotylaNoga
Sigi
Sikorowy
Yendza
Jedzonko
Pascal Pesto Szpinak
Ludzie
Janda
Janerka
Kazik
Nohavica
Przemyk