| Piątek był dniem, kiedy zmarzłam w Hiszpanii. Pojechaliśmy na górę Montserrat obejrzeć tamtejszy klasztor, a tam niespodzianka – chłodno i deszcz. Można było to przewidzieć, że wysoko w górach nieco inne panują warunki, no ale... Wjazd wagonikiem szynowym po bardzo stromym zboczu, wcale nie był tak straszny, jak obiecywali. Widok z góry przepiękny: ![]() Wieczorna konsumpcja alkoholi na plaży podziałała rozgrzewająco. Sobota, czyli dziś, to przedostatni nasz dzień tutaj. Kąpałam się w morzu. Znaczy w Morzu Śródziemnym. Wspaniale się pływa, ale jak się ta słona woda dostanie do oczu, to szczypie, niestety. Po obiedzie popłynęliśmy statkiem do Tossa de Mar. Statek ze szklanym dnem, przez które można obserwować dno morskie - mocno przereklamowany. Za to miasteczko jest urocze, pełne cudnych kawiarenek w urokliwych miejscach między murami kamiennego zameczku, na przykład taka, z glicyniowym dachem: ![]() A to pień tej glicynii: ![]() |
| Tak napisali inni: |
| Ownlog.com :: Wróć |